Cisza, słychać tylko trzask wydychanego powietrza.To Syberia - kraina piękna, nieprzystępna i groźna. Bogata w surowce naturalne, trudne do wydobycia ze względu na panujący tam klimat.
Polakom kojarzy się ze straszna historią, upokorzeniem narodu i pojedynczego człowieka.
Wróciłam do tego tematu dzięki książce Jacka Pałkiewicza. Ten znany eksplorator wyruszył w 1989 r. na wyprawę z Jakucka do Ojmiakonu.
Dużym walorem książki są zawarte w niej wspaniałe fotografie. Kilka skanów umieściłam na blogu, abyście mogli zobaczyć jak to wyglądało.
Pałkiewicz ze swoją ekipą i przewodnikami -tubylcami, przemierzyli 600 km. w śniegu, mrozie ok. -50 stop. C. Przemieszczali się na saniach , ciągniętych przez renifery. Nocowali w namiotach , w których temperatura w nocy wynosiła -35 stop. - aż nie chciał mi się wierzyć, czy to możliwe , spać w takich warunkach nawet w śpiworze?
 |
... w namiocie |
Taka wyprawa to niesamowity wysiłek fizyczny, ciągłe zmaganie się z własnym ciałem, ale też psychiką. Przez miesiąc przemierzając tajgę , nie spotkali żadnego człowieka. Dookoła tylko śnieg. Traci się poczucie czasu i przestrzeni, nie wiadomo , gdzie się dokładnie jest, bo brak punktów odniesienia w terenie , skoro wszystko zasypane jest śniegiem. Do jedzenia tylko zamarznięte mięso, gotowane rano, przed wyruszeniem. Niezwykle ważna jest więc wiara , że się uda, wytrwałość i dobre zgranie ekipy, zaufanie, wzajemna pomoc.
Zadawałam sobie pytanie- jak ludzie mogą żyć w tak trudnych warunkach? Dlaczego nie uciekną stamtąd w rejony bardziej przyjazne człowiekowi. Na pewno w grę wchodzą sprawy materialne , zwłaszcza dla ubogich ludów zamieszkujących te tereny. Ale Pałkiewicz opowiada o ludziach wykształconych , młodych , którzy mogliby się stamtąd wynieść , a jednak tego nie robią . To co ich trzyma na Syberii to miłość do tej krainy, która z jednej strony odpycha , a z drugiej wabi swą dzikością i pięknem przyrody,wolnością i bezkresną przestrzenią.
Trudne warunki wymuszają bycie bezwzględnym , jeśli chce się przeżyć.
 |
ciągłe problemy z odmrożeniami |
Poruszył mnie fragment, gdy Pałkiewicz opowiada o tym , jak porzucają renifery z zaprzęgu, które padają z wyczerpania i nie mogą dalej iść. Takiemu zwierzęciu albo uda się odpocząć i dołączyć do jakiegoś dzikiego stada, albo zostanie pożarte przez wilki. Jednego dnia padł największy ich renifer, najbardziej dziki i niedający się poskromić , przewodnik stada. Wszyscy widzieli , że nie będzie już miał siły się podnieść. Patrzyli więc na jego śmierć z żalem , że tak piękne zwierze umiera. Ale potem przewodnicy szybko rozkroili mięso , oddzielili skórę. Musieli zrobić to w 10 minut, by nie zdążyło zamarznąć. Nie można pozwolić sobie na słabość, czułość, jeśli chce się przeżyć.
Pałkiewicz ustalił z przewodnikiem, że jeżeli u któregoś z członków wyprawy dojdzie do odmrożeń, to poświęcą jednego renifera, rozkroją mu brzuch , by można w nim było ogrzać odmrożoną kończynę. Ech... nie do końca mi się podobają te wyprawy eksploracyjne!
Jacek Pałkiewicz ciekawie opowiada o plemionach jakie zamieszkują Syberię.
Komunistyczne władze dość skutecznie zniszczyły ich tradycje , język, wierzenia.
Kajurowie, czyli hodowcy reniferów próbują zachować swoją tożsamość.Prowadzą nadal koczowniczy tryb życia , chociaż władza zabrania im tego.Nie posyłają swoich dzieci do szkoły , bo zupełnie nie widzą takiej potrzeby. Nie chcą by dzieci w szkole nauczyły się języka rosyjskiego i zapomniały o swoich tradycjach.
Ciekawa w książce jest też opowieść historii z czasów II wojny św. Wyprawa przechodziła przez okolicę, gdzie przebiegał szlak tranzytu lotniczego . W1941 r. USA i Wielka Brytania podpisały ze Związkiem Radzieckim umowę o dostarczeniu mu sprzętu bojowego. Więźniowie łagrów zbudowali więc na Syberii bazę, polowe lotniska, magazyny paliwa, nawet mieszkania dla lotników. Amerykanie dostarczyli w ciągu 3 lat aż 8 tys. samolotów. Władze radzieckie utrzymywały tę operacja w ścisłej tajemnicy, ludność nie mogła się dowiedzieć , że brano sprzęt od imperialistów.
Można by jeszcze długo o tej książce...np. o polskich zesłańcach i ich wkładzie w poznanie i rozwój Syberii.
Po miesiącu wyprawa dotarła do Ojmiakonu. Miasto to , zbudowane na dawnym łagrze, jest biegunem zimna(spierają się o to z Władywostokiem). Najniższą temperaturę , jaką tam odnotowano to -67,7 stop. C
W Ojmiakonie płynie rzeka , która , co ciekawe , zamarza przy temp. -10 stop. , a gdy mróz rośni , nawet do -50 stop. to woda płynie jak latem. Nie wiem , czy naukowcy potrafią to zjawisko wytłumaczyć.
 |
dawne łagry |
 |
Jacek Pałkiewicz |
Rozpisałam się ... Można by jeszcze długo mówić o samym Jacku Pałkiewiczu , jego dokonaniach , licznych wyprawach i , co najciekawsze, o tym -jaka siła pcha go do podejmowania ciągłego ryzyka?