Mroźna sobota. Zaspałam. Od dwóch tygodni siedzę w domu z powodu zwolnienia chorobowego, więc odwykłam od wstawania na dźwięk budzika. A dziś umówiłam się na 9 rano.
Lubię dzień 30 grudnia - już opadnie szał świąteczny, a jeszcze nie jest to ostatni dzień roku, którego nie lubię. Mam takie uczucie zawieszenia pomiędzy...
Podsumowanie roku? Nie mogę narzekać😊. Zmieniłam swoje życie o 180 stopni - chyba na lepsze... Wychodzę z różnych swoich kłopotów, mąż zdrowieje, córka na studiach. Spojrzałam na swoje sprawy z innej perspektywy, może trochę zmądrzałam? Ale był to też dla mnie rok bardzo męczący, bo zmiany kosztowały mnie wiele pracy i wysiłku.
A po południu pojechaliśmy do pobliskiego Lutomierska, to już takie nasze tradycyjne krótkie przejażdżki, jak nosi nas po domu. Dziś oglądaliśmy klasztor z innej strony.
sobota, 30 grudnia 2017
wtorek, 26 grudnia 2017
Święta mijają
mi pod znakiem chorowania. Pracowałam dużo, do domu wracałam jak do noclegowni. W końcu organizm powiedział, że ma dość i zachorował. Zwolnienie lekarskie na 2 tygodnie xd. Niby fajnie, plany na to co będę przez ten czas robić były ambitne. Jak zwykle, niewiele z nich zrealizuję. Chyba najbardziej potrzebuję lenistwa. Choroba, z racji, że zakaźna, wyeliminowała mnie z wielu spotkań, zakupów i całego świątecznego zamieszania.
Jak co roku zastanawiam się, jak to możliwe, że jeszcze nie zacznę jeść w Wigilię a już czuję się najedzona?
Przez dwa dni przeczytałam 3 książki Krzysztofa Koziołka.
Nie znałam wcześniej tego pisarza, "wpadł mi w oko" przypadkowo na Legimi. Kryminały, dwa z nich retro. Trochę słabo dopracowana intryga, mało spójna, nieco naiwna. Ale jest w nich coś co powoduje, że czyta się dość przyjemnie. Koziołek napisał ich kilkanaście więc do końca zwolnienia lekarskiego mam co robić😊
Obejrzałam też Stranger Things 2 sezon. Kino familijne, bardziej podoba mi się Dark - temat zbliżony, ale klimat ciekawszy, mroczny.
Podczytuję też trochę książek branżowych, uczę się i szykuję na nowe wyzwania zawodowe ( będzie ich trochę w tym roku).
...i jeszcze akcent świąteczny - mozaika z Cappella Palatina w Palermo ok. 1150 r.
Jak co roku zastanawiam się, jak to możliwe, że jeszcze nie zacznę jeść w Wigilię a już czuję się najedzona?
Przez dwa dni przeczytałam 3 książki Krzysztofa Koziołka.
Nie znałam wcześniej tego pisarza, "wpadł mi w oko" przypadkowo na Legimi. Kryminały, dwa z nich retro. Trochę słabo dopracowana intryga, mało spójna, nieco naiwna. Ale jest w nich coś co powoduje, że czyta się dość przyjemnie. Koziołek napisał ich kilkanaście więc do końca zwolnienia lekarskiego mam co robić😊
Obejrzałam też Stranger Things 2 sezon. Kino familijne, bardziej podoba mi się Dark - temat zbliżony, ale klimat ciekawszy, mroczny.
Podczytuję też trochę książek branżowych, uczę się i szykuję na nowe wyzwania zawodowe ( będzie ich trochę w tym roku).
...i jeszcze akcent świąteczny - mozaika z Cappella Palatina w Palermo ok. 1150 r.
piątek, 1 grudnia 2017
wtorek, 28 listopada 2017
poniedziałek, 27 listopada 2017
Popołudniowy wypad
Czasem wyskakujemy z mężem na krótką wycieczkę do pobliskiego Lutomierska. Listopadowe popołudnie, tuż przed zachodem słońca. To stare miasteczko i klasztor mają swój urok. Z historią Lutomierska można zapoznać się w muzeum znajdującym się przy klasztorze Salezjanów.
Najstarsza osada pochodziła z IV okresu epoki brązu i była użytkowana przez ludność kultury łużyckiej, następna z II-IV w., czyli z okresu rzymskiego (kultura przeworska). Ostatnia, słowiańska, odkryta w 1956 na prawym brzegu Wrzącej, datowana jest na XII-XIII w. Odkryto tu też cmentarzysko z końca X i I poł. XI w. z grobami drużyny piastowskiej. W XVIII w. miasto zamieszkane w dużej mierze przez Żydów, wymordowanych w 1942 r. w obozie w Chełmnie. Mieszkańcy Lutomierska brali czynny udział w Powstaniu Styczniowym, na skutek czego zaborca zamknął klasztor.
Od 1929 r. Lutomiersk był połączony z Łodzią linią tramwajową. W tym roku linia miała być zlikwidowana, przez jaki czas tramwaj nie jeździł. Ale teraz widziałam, że znów stoi sobie na ryneczku Lutomierska.
Przez Lutomiersk przepływa Ner, a na nim taki widok - stado łabędzi.
Pogoda ciekawa do robienia zdjęć, ciemne, listopadowe chmury i zachodzące słońce.
niedziela, 26 listopada 2017
Koniec tygodnia przyniósł mi lekką odskocznię od codzienności. Dwa dni spędziłam na szkoleniu w Warszawie. Był też mały stresik, bo kurs kończył się egzaminem. Czy zdałam, to okaże się za 2 tygodnie.
Szkoda, że stolicę mogłam oglądać dopiero po 16.00, kiedy już robiło się ciemno. Zdjęcia niestety tylko w klimacie wieczornym. Na manifestacji piątkowej nie zostałam, chyba mam już dość polityki...
Szkoda, że stolicę mogłam oglądać dopiero po 16.00, kiedy już robiło się ciemno. Zdjęcia niestety tylko w klimacie wieczornym. Na manifestacji piątkowej nie zostałam, chyba mam już dość polityki...
środa, 1 listopada 2017
Praca, praca,praca...
Dlatego nie mam czasu na przyjemności, chociażby takie jak pisanie bloga. Sama nie wiem jak udaje mi się czasem przeczytać jakąś książkę. Jest to możliwe tylko dlatego, że jeżdżę komunikacją miejską i wtedy mogę wykorzystać czas na czytanie czy słuchanie muzyki.
Ostatnio przeczytałam "Hodowcę świń" Anny Zacharzewskiej. Książka nie dawała mi spokoju przez kilka dni. Co powoduje, że ludzie pozwalają się zgnoić w pracy? Do jakiego stopnia za pomocą stanowiska, wysokości pensji i prestiżu leczymy własne problemy emocjonalne?
Teraz czytam "Dygot" Jakuba Małeckiego. Noo, takie książki to lubię najbardziej...😊
Ostatnio przeczytałam "Hodowcę świń" Anny Zacharzewskiej. Książka nie dawała mi spokoju przez kilka dni. Co powoduje, że ludzie pozwalają się zgnoić w pracy? Do jakiego stopnia za pomocą stanowiska, wysokości pensji i prestiżu leczymy własne problemy emocjonalne?
Teraz czytam "Dygot" Jakuba Małeckiego. Noo, takie książki to lubię najbardziej...😊
środa, 9 sierpnia 2017
Fargo
sezon 2 i 3 juz obejrzany. To była dla mnie uczta. Styl, konwencja i muzyka! Trzeci sezon początkowo wydał mi się zbyt powolny w akcji, nie mogłam wyczuć klimatu. Ale po kilku odcinkach zmieniłam całkowicie zdanie. To była chyba najlepsza część
Fargo. Ewan McGregor wspaniały w podwójnej roli braci. Polecam wszystkim.
Fargo. Ewan McGregor wspaniały w podwójnej roli braci. Polecam wszystkim.
niedziela, 23 lipca 2017
aktualne...
"Nasz naród jak lawa
Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa
Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi
Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy
do głębi..."✌
"Nauczycielka" Judith W. Taschler
Zgrabnie opowiedziana historia, do przeczytania na niedzielę, co właśnie uczyniłam.
Powieść ma ciekawą formę; dialog między bohaterami za pomocą e-mailów i opowiadania sobie nawzajem historii, wymyślania ich zakończeń. Pisarz i nauczycielka jęz. niemieckiego przez kilkanaście lat żyją w związku. On potrzebuje jej miłości, wsparcia i zachwytów nad swoją twórczością. Ona w pewnym sensie dowartościowuje się, żyjąc z pisarzem, artystą. Związek jednak rozpada się, a oni spotykają się po kilkunastu latach, niby przypadkiem. Próbują rozliczyć się z dawnych żalów, pretensji. Jest też sprawa z przeszłości, która Xaveremu zniszczyła życie. I to ten wątek nadaje chyba dramatyzmu i czyni opowieść ciekawą, pozbawiając ją charakteru romansidła.
Książka warta przeczytania; ciekawa konstrukcja, postaci pogłebione psychologicznie.
Powieść ma ciekawą formę; dialog między bohaterami za pomocą e-mailów i opowiadania sobie nawzajem historii, wymyślania ich zakończeń. Pisarz i nauczycielka jęz. niemieckiego przez kilkanaście lat żyją w związku. On potrzebuje jej miłości, wsparcia i zachwytów nad swoją twórczością. Ona w pewnym sensie dowartościowuje się, żyjąc z pisarzem, artystą. Związek jednak rozpada się, a oni spotykają się po kilkunastu latach, niby przypadkiem. Próbują rozliczyć się z dawnych żalów, pretensji. Jest też sprawa z przeszłości, która Xaveremu zniszczyła życie. I to ten wątek nadaje chyba dramatyzmu i czyni opowieść ciekawą, pozbawiając ją charakteru romansidła.
Książka warta przeczytania; ciekawa konstrukcja, postaci pogłebione psychologicznie.
wtorek, 18 lipca 2017
"Carte blanche" Jacka Lusińskiego
Historia nauczyciela z lubelskiego liceum, który traci wzrok wydaje się być stworzona na scenariusz filmu. I choć film dobrze zrobiony, Chyra "świetnym aktorem jest", to jednak mnie ten film nie porwał, nawet nie specjalnie wzruszył. Moim zdaniem historia pokazana zbyt płytko, a jedyne emocje jakie mogłam oglądać na ekranie to dzięki grze Arkadiusza Jakubika. Mam wrażenie, że Chyra tak bardzo uważał, by nie przerysować tej postaci, że w końcu w ogóle jej nie narysował.
Jest to historia oparta na faktach, jeżeli więc reżyser chce uhonorować bohatera, to niech pokaże mi jego historię, jego zmagania, cierpienie, rozpacz. Czy muszę się tego sama domyślać? Przecież nie trzeba robić łzawej, ckliwej opowieści, żeby pokazać emocje, tragedię człowieka, czego świetnym przykładem jest film "Chce się żyć".
Jest w filmie kilka ciekawych pomysłów, jak pokazanie zawężania się pola widzenia Kacpra, czy kolor oczy, gdy traci wzrok. Ale to zbyt mało. Obejrzałam film, nie powiem, z przyjemnością, ale jak usiadłam do komputera, to stwierdziłam, że właściwie nie mam o czym pisać. Wiem, że film zdobył nagrody i wszyscy go chwalą, właśnie za to co ja krytykuję, czyli sposób wyrażania emocji. Mam więc takie wątpliwości, że może się nie znam... Nie chcę chwalić filmu tylko z tego powodu, że porusza mnie prawdziwa historia nauczyciela, który był pierwowzorem Kacpra.
niedziela, 16 lipca 2017
"Fargo" sezon 1
to serial nawiązujący do filmu braci Coen z 1996 r. Lester - sfrustrowany sprzedawca polis ubezpieczeniowych, poniżany codziennie przez swoją żonę, życiowy nieudacznik, spotyka na swojej drodze człowieka, który odmienia jego życie. Krótka wymiana zdań powoduje, że wszystkieelementy jego dotychczasowego życia, jak domino sypią się. Sprawami morderstw w okolicy zajmuje się fajtłapowaty policjant i niedoceniana przez przełożonego policjantka.
Konwencja filmu jest taka, że widz nie może oczekiwać logicznych motywacji działań bohaterów. Twórcy filmu puszczają do nas oko zza kamery. Mimo wielu morderstw i lejącej się krwi widz nie powinien brać tego zbyt dosłownie, a czasem ma prawo nawet zaśmiać się. Ale nie dajmy się zwieść, to nie komedia, tylko sensacja z utrzymanym odpowiednim poziomem napięcia.

Ważnym bohaterem serialu jest Minnesota, stan w którym rozgrywa się akcja. Piękne widoki zasypanych śniegiem domów, dróg, ostrzeżenia o nadchodzących wielkich śnieżycach. Ta surowość klimatu świetnie podkreśla charakter filmu.
Polecam 1 sezon i zabieram się za ciąg dalszy.
sobota, 15 lipca 2017
Wzgórze Psów Jakuba Żulczyka
![]() |
Nie umiem powiedzieć czy to dobra książka. Wydaje mi się nierówna w odbiorze. Momentami nudziła mnie, wiele fragmentów dłużyło się, potrzebowałam czasu by wciągnąć się w tę historię. Drugą połowę książki przeczytałam już jednym tchem. Nie wiem czy podoba mi się język Jakuba Żulczyka, czasem toporny i prostacki, ale były kawałki, które z przyjemnością czytałam po dwa razy, z uznaniem dla kunsztu autora. Mam wrażenie, że ta historia jest opowiedziana trochę jak film, jakby to były gotowe sceny z planu. Śmiało mogłaby być scenariuszem do filmu Smarzowskiego Autor roztacza obrazy, jak kadry z filmu, a wiele książkowych postaci podczas czytania, w wyobraźni obsadziłam konkretnymi aktorami. Właściwie czytając, widziałam w wyobraźni gotowe sceny.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że autor wplata wątki autobiograficzne, a Mikołaj - pisarz, borykający się z problemem narkotyków to alter ego Żulczyka. Dodaje to smaczku powieści i porusza wyobraźnię.
sobota, 1 lipca 2017
Opowieść Podręcznej
To serial oparty na książce Margaret Atwood. Książka nie jest niczym nowym, napisana w latach '80. Są widocznie jakieś przesłanki, powodujące, że twórcy serialu powrócili do tego tematu, uznając go za aktualny.
Serial ma rozbudowanych więcej wątków, jest trochę odniesień do współczesności, do bieżących problemów. Wizja opisanego świata jest przerażająca. Upadek USA, jakie znamy. Stworzony nowy porządek państwa totalitarnego, które kontroluje wszystkie sfery życia. I najważniejsze - sposób na problemy demograficzne! Jest to wizja przerysowana, pewnie mało prawdopodobna. Ale tendencje do takiego sposobu myślenia i spostrzegania świata i roli kobiet gdzieniegdzie widać. Przerażające jest to, że ci którzy tworzą nowy ład, "idealne" państwo, stwarzają piekło innym, a sami dla siebie szukają furtek, sposobów ominięcia ograniczeń, przepisów. Znamy już to z historii, że państwo totalitarne trzyma w ryzach społeczeństwo, a władza stwarza dla siebie wersję łagodniejszą, ulgową.
Klimat stworzony w serialu buduje napięcie, wręcz fizycznie można odczuć lęk, przerażenie bohaterek. Mroczny świat, wszechobecna inwigilacja, donosy, wyroki śmierci, okrutne okaleczanie tych, którzy próbują buntować się przeciwko władzy i nowemu porządkowi.
Jak rzadko kiedy, musiałam dawkować sobie oglądanie kolejnych odcinków, bo trudno mi było wytrzymać to napięcie i mój własny lęk, że to wszystko może okazać się realną przyszłością.
P.S. Przed chwilą dowiedziałam się, że Polki chcą przywitać D. Trumpa w strojach w jakich chodzą bohaterki serialu.
Serial ma rozbudowanych więcej wątków, jest trochę odniesień do współczesności, do bieżących problemów. Wizja opisanego świata jest przerażająca. Upadek USA, jakie znamy. Stworzony nowy porządek państwa totalitarnego, które kontroluje wszystkie sfery życia. I najważniejsze - sposób na problemy demograficzne! Jest to wizja przerysowana, pewnie mało prawdopodobna. Ale tendencje do takiego sposobu myślenia i spostrzegania świata i roli kobiet gdzieniegdzie widać. Przerażające jest to, że ci którzy tworzą nowy ład, "idealne" państwo, stwarzają piekło innym, a sami dla siebie szukają furtek, sposobów ominięcia ograniczeń, przepisów. Znamy już to z historii, że państwo totalitarne trzyma w ryzach społeczeństwo, a władza stwarza dla siebie wersję łagodniejszą, ulgową.
Klimat stworzony w serialu buduje napięcie, wręcz fizycznie można odczuć lęk, przerażenie bohaterek. Mroczny świat, wszechobecna inwigilacja, donosy, wyroki śmierci, okrutne okaleczanie tych, którzy próbują buntować się przeciwko władzy i nowemu porządkowi.
Jak rzadko kiedy, musiałam dawkować sobie oglądanie kolejnych odcinków, bo trudno mi było wytrzymać to napięcie i mój własny lęk, że to wszystko może okazać się realną przyszłością.
P.S. Przed chwilą dowiedziałam się, że Polki chcą przywitać D. Trumpa w strojach w jakich chodzą bohaterki serialu.
środa, 28 czerwca 2017
Czarne narcyzy
to najnowsza część z serii kryminałów Katarzyny Puzyńskiej.
Pozostałe tomy czytałam jednym tchem, jeden kończyłam i od razu zaczynałam następny. Teraz, po dłuższej przerwie już tak bardzo nie wciągnęłam się w historię bohaterów z Lipowa. Razi mnie powtarzalny schemat i naciągany motyw zbrodni. Owszem, przeczytałam z przyjemnością, kierowana bardziej sentymentem.
A teraz wracam do "Wzgórza psów" Jakuba Żulczyka.
W "międzyczasie", czyli w drodze do pracy, czytam felietony Doroty Masłowskiej "Jak przejąć kontrolę nad światem nie wychodząc z domu".
Niektóre z tych tekstów znam z Dwutygodnika, ale z wielką przyjemnością czytam je kolejny raz. Uwielbiam styl Masłowskiej, jej zabawy słowem, przewrotne spostrzeżenia, humor.
I takie to rozrywki mam tego lata, bo niestety ale na urlop nie mam co liczyć. Od przyszłego tygodnia zaczynam nową, dodatkową pracę. A w piątek ... wyniki matur. Moja córka jest dość opanowana więc ja też staram się trzymać poziom😉
Pozostałe tomy czytałam jednym tchem, jeden kończyłam i od razu zaczynałam następny. Teraz, po dłuższej przerwie już tak bardzo nie wciągnęłam się w historię bohaterów z Lipowa. Razi mnie powtarzalny schemat i naciągany motyw zbrodni. Owszem, przeczytałam z przyjemnością, kierowana bardziej sentymentem.A teraz wracam do "Wzgórza psów" Jakuba Żulczyka.
W "międzyczasie", czyli w drodze do pracy, czytam felietony Doroty Masłowskiej "Jak przejąć kontrolę nad światem nie wychodząc z domu".
Niektóre z tych tekstów znam z Dwutygodnika, ale z wielką przyjemnością czytam je kolejny raz. Uwielbiam styl Masłowskiej, jej zabawy słowem, przewrotne spostrzeżenia, humor.
I takie to rozrywki mam tego lata, bo niestety ale na urlop nie mam co liczyć. Od przyszłego tygodnia zaczynam nową, dodatkową pracę. A w piątek ... wyniki matur. Moja córka jest dość opanowana więc ja też staram się trzymać poziom😉
środa, 17 maja 2017
Takie tam codzienne...
Wiem, że to już stary temat, ale ja dopiero teraz obejrzałam serial hbo "Detektyw". Ale się wciągnęłam! Świetny klimat, muzyka.
Muszę uważać na seriale, bo bardzo mnie wciągają, nie mogę rozłożyć oglądania w czasie. Siadam w sobotę i jednym tchem, 10 godzin - jadę po całości. A praca, którą biorę na weekend do domu...leży. Potem wyrzucam sobie, że jestem niepoważna i niedojrzała. I sama się już męczę z własną głupotą.😀 Tak mnie wciągnął "Belfer"i "Westworld". Teraz będzie 2 sezon Detektywa. Ale recenzje ma słabe, może więc nie jest tak ciekawy i będę go sobie dawkowała po 1 odcinku dziennie.
Dziś w domu wielki dzień-moja córka zdała ostatni egzamin maturalny. Uff... chociaż właściwie nie było trudno😉
Muszę uważać na seriale, bo bardzo mnie wciągają, nie mogę rozłożyć oglądania w czasie. Siadam w sobotę i jednym tchem, 10 godzin - jadę po całości. A praca, którą biorę na weekend do domu...leży. Potem wyrzucam sobie, że jestem niepoważna i niedojrzała. I sama się już męczę z własną głupotą.😀 Tak mnie wciągnął "Belfer"i "Westworld". Teraz będzie 2 sezon Detektywa. Ale recenzje ma słabe, może więc nie jest tak ciekawy i będę go sobie dawkowała po 1 odcinku dziennie.
Dziś w domu wielki dzień-moja córka zdała ostatni egzamin maturalny. Uff... chociaż właściwie nie było trudno😉
czwartek, 16 marca 2017
Wojciech Młynarski
Zawsze, gdy ktoś taki odchodzi, to czuję, jakby umierała cząstka mnie, bo odchodzi kawałek mojego świata. Teksty Młynarskiego kształtowały moją wrażliwość, były artystycznym drogowskazem w kwestiach społecznych, a nawet światopoglądowych. Piosenki takie jak ta zawsze mam pod ręką w trudnych chwilach. Żal...
czwartek, 2 lutego 2017
Życiowa zmiana
Po kilkunastu latach przerwy postanowiłam powrócić do pracy w swoim zawodzie. Trochę wypadłam z obiegu, potraciłam kontakty, więc nie jest mi łatwo znaleźć pracę. Ale nie poddaję się i jestem na dobrej drodze:) Muszę odświeżyć sobie wiedzę, więc ciągle coś czytam, notuję; fajnie bo przypomniały mi się czasy studenckie i znów poczułam się młodo. Dodatkowo rozpoczęłam studia podyplomowe online.
Zmiana jest dla mnie szokująca, bo nagle z firmy produkcyjnej, jaką prowadziłam, przerzucam się na pracę umysłową:)
Po latach mam dość martwienia się o ZUS, VAT, płatności, klientów, rynek etc. Mam nadzieję, że uda mi się ta zmiana, w której bardzo pomaga mi moja siostra, bo mamy podobne zawody i branże.
Mamy więc w domu teraz wesoło; córka uczy się do matury, mama studiuje.
No i przygotowania do studniówki w pełni ☺
Nie mam więc czasu na czytanie książek innych niż zawodowe, a z filmów to (z wyrzutami sumienia, że się nie uczę) obejrzałam serial Westworld. Polecam:)
I marzę o wiośnie, o rowerze! A tu zapowiadają znowu duże mrozy i śnieżyce!
A na jednym z blogów znalazłam coś takiego, co dodaje energii:
Nie mam więc czasu na czytanie książek innych niż zawodowe, a z filmów to (z wyrzutami sumienia, że się nie uczę) obejrzałam serial Westworld. Polecam:)
I marzę o wiośnie, o rowerze! A tu zapowiadają znowu duże mrozy i śnieżyce!
A na jednym z blogów znalazłam coś takiego, co dodaje energii:
sobota, 7 stycznia 2017
Długie weekendy
już mnie męczą, wybijają z rytmu pracy i normalnego życia. Od grudnia miałam plany na świąteczne, wolne dni i nic z tego nie zrealizowałam. Jestem więc coraz bardziej rozleniwiona i zła na siebie. Jedyne na co mnie jeszcze stać to czytanie kryminałów, co nie wymaga wysiłku intelektualnego ( ostatni to "Wioska morderców " Elizabeth Herrmann).
Córka przysyła mi przerażające wieści o temperaturze w Zakopanem. Dziś rano termometr pokazał -31 stopni, trudno jest więc jeździć na stoku, a nawet robienie zdjęć jest niemożliwe, bo ile można wytrzymać bez rękawiczek?
Ja z mężem wybraliśmy się na spacer do łódzkiego Arturówka. Stawy zamarznięte, ludzie chodzą od jednego brzegu do drugiego, jeżdżą na łyżwach. Pięknie. ☺
Córka przysyła mi przerażające wieści o temperaturze w Zakopanem. Dziś rano termometr pokazał -31 stopni, trudno jest więc jeździć na stoku, a nawet robienie zdjęć jest niemożliwe, bo ile można wytrzymać bez rękawiczek?
Ja z mężem wybraliśmy się na spacer do łódzkiego Arturówka. Stawy zamarznięte, ludzie chodzą od jednego brzegu do drugiego, jeżdżą na łyżwach. Pięknie. ☺
poniedziałek, 26 grudnia 2016
Młody Papież -
to serial HBO, który zaczęłam oglądać. Zapowiada się interesująco. Papież, w przypadku którego Duch Święty chyba się pomylił. Przyznaje, że nie wierzy w Boga, nie lubi ludzi, chce w wiernych budzić respekt pomieszany ze strachem.
Z każdym kolejnym odcinkiem poznajemy kim jest Pius 13.
Człowiek pełen sprzeczności, surowy dla ludzi, zmagajacy się ze wspomnieniami z dzieciństwa , mistyk, i jak ludzie mówią- święty.
Jaki ma być Kościół wg.Piusa, czego oczekują od niego ludzie, a czego Bóg.
Pius XIII ma kontrowersyjny i trochę przerażający pomysł na odbudowanie pozycji Kościoła i przyciągnięcie wiernych. Chce ograniczyć kontakt Watykanu z wiernymi, stworzyć zamknietą twierdzę, tak by wzbudzić ciekawość, strach, zaintrygować na nowo.
Jeśli ktoś szuka w tym serialu realistycznych opowieści o Watykanie to ich nie znajdzie. Dużo scen symbolicznych, surrealistycznych. Twórcy serialu puszczają oko do widza, tak jak główny bohater w czołówce filmu. Jakby chcieli powiedzieć : "nie traktujcie tej historii dosłownie".
Warto zwrócić uwagę na muzykę.
Urzekająca Diane Keaton. Czas się chyba dla niej zatrzymał. Ma młodość w oczach a zmarszczki tak do niej nie pasują, że sprawiają wrażenie charakteryzacji do roli.
Z każdym kolejnym odcinkiem poznajemy kim jest Pius 13.
Człowiek pełen sprzeczności, surowy dla ludzi, zmagajacy się ze wspomnieniami z dzieciństwa , mistyk, i jak ludzie mówią- święty.
Jaki ma być Kościół wg.Piusa, czego oczekują od niego ludzie, a czego Bóg.
Pius XIII ma kontrowersyjny i trochę przerażający pomysł na odbudowanie pozycji Kościoła i przyciągnięcie wiernych. Chce ograniczyć kontakt Watykanu z wiernymi, stworzyć zamknietą twierdzę, tak by wzbudzić ciekawość, strach, zaintrygować na nowo.
Jeśli ktoś szuka w tym serialu realistycznych opowieści o Watykanie to ich nie znajdzie. Dużo scen symbolicznych, surrealistycznych. Twórcy serialu puszczają oko do widza, tak jak główny bohater w czołówce filmu. Jakby chcieli powiedzieć : "nie traktujcie tej historii dosłownie".
Warto zwrócić uwagę na muzykę.
Urzekająca Diane Keaton. Czas się chyba dla niej zatrzymał. Ma młodość w oczach a zmarszczki tak do niej nie pasują, że sprawiają wrażenie charakteryzacji do roli.
piątek, 11 listopada 2016
Leonard Cohen
- piękne wspomnienia, tyle wzruszeń dostarczała mi jego muzyka. Nieprzespane noce, gdy z audycji radiowej nagrywałam na magnetofon płyty Cohena. To Jemu przyznałabym nagrodę Nobla...
Z odejściem Leoarda Cohena kończy się jakaś część mojego świata.
Wybrałam takie utwory na dziś:
Z odejściem Leoarda Cohena kończy się jakaś część mojego świata.
Wybrałam takie utwory na dziś:
i wzruszające nagranie starego już Cohena:
wtorek, 8 listopada 2016
...i tylko Trójki żal
Starzy słuchacze radiowej Trójki na pewno tęsknią za dziennikarzami odchodzącymi ze stacji w wyniku "dobrej zmiany". Nie chcę tutaj pisać o polityce, ale po prostu brakuje mi znajomych głosów, które po latach słuchania stają się częścią codziennego życia.
Michał Nogaś, który niedawno pożegnał się z radiem, rozpoczął pracę w Wyborczej. Wczoraj na portalu w sieci znalazłam premierowy odcinek programu pt. "Nogaś na stronie".klik
Bardzo się ucieszyłam, bo pierwszym gościem był Andrzej Stasiuk, a tematem wiodącym podróże pisarza do Rosji i Jego najnowsza książka "Osiołkiem".
Książkę mam już zamówioną i szykuję się na spotkanie ze Stasiukiem w Łodzi, zaplanowane na 16 listopada. A za Michała Nogasia trzymam kciuki.
Michał Nogaś, który niedawno pożegnał się z radiem, rozpoczął pracę w Wyborczej. Wczoraj na portalu w sieci znalazłam premierowy odcinek programu pt. "Nogaś na stronie".klik
Bardzo się ucieszyłam, bo pierwszym gościem był Andrzej Stasiuk, a tematem wiodącym podróże pisarza do Rosji i Jego najnowsza książka "Osiołkiem".
Książkę mam już zamówioną i szykuję się na spotkanie ze Stasiukiem w Łodzi, zaplanowane na 16 listopada. A za Michała Nogasia trzymam kciuki.
poniedziałek, 7 listopada 2016
Katarzyna Puzyńska "Utopce"
Wieś Utopce, stary, skrzypiący drewniany dom przy lesie i zbrodnia sprzed lat. Drzewa wyciągają
powyginane konary jakby chciały pochwycić każdego kto odważy się tam zapuścić. Hulający jesienny wiatr, w którym zdaje się słyszeć potępieńcze wycie dusz. Do tego zbliżające się Halloween, odnalezione kości wampira i klątwa. Już to na początek wystarczy by z zapartym tchem zabrać się za lekturę.
Przełom października i listopada sprzyja rozważaniom o śmierci, o tych co odeszli. Ale też, dzięki Halloween jest to czas duchów, upiorów, w sam raz pora na przeczytanie kryminału z dreszczykiem.
Autorka świetnie wplata w historię zabójstwa wątek podań ludowych, pogańskich wierzeń. I niby czytelnik uśmiecha się z przekąsem, że przecież to bujdy, ale jak stare buki wyciągają złowrogo swe gałęzie, a za oknem listopadowa noc, to robi się trochę dziwnie:)
Puzyńska umiejętnie podsuwa czytelnikowi tropy rozwiązania zagadki kryminalnej, tak, że każdy wariant wydaje sie logiczny i wiarygodny. Pobudza to do własnej dedukcji i czyni powieść jeszcze bardziej atrakcyjną.
Polubiłam policjantów z Lipowa i styl pisania Katarzyny Puzyńskiej. Pozostałe części serii czekają już na półce. Chociaż czasu będzie teraz mniej na czytanie, bo po chorobie wracam jutro do pracy:(
powyginane konary jakby chciały pochwycić każdego kto odważy się tam zapuścić. Hulający jesienny wiatr, w którym zdaje się słyszeć potępieńcze wycie dusz. Do tego zbliżające się Halloween, odnalezione kości wampira i klątwa. Już to na początek wystarczy by z zapartym tchem zabrać się za lekturę.
Przełom października i listopada sprzyja rozważaniom o śmierci, o tych co odeszli. Ale też, dzięki Halloween jest to czas duchów, upiorów, w sam raz pora na przeczytanie kryminału z dreszczykiem.
Autorka świetnie wplata w historię zabójstwa wątek podań ludowych, pogańskich wierzeń. I niby czytelnik uśmiecha się z przekąsem, że przecież to bujdy, ale jak stare buki wyciągają złowrogo swe gałęzie, a za oknem listopadowa noc, to robi się trochę dziwnie:)
Puzyńska umiejętnie podsuwa czytelnikowi tropy rozwiązania zagadki kryminalnej, tak, że każdy wariant wydaje sie logiczny i wiarygodny. Pobudza to do własnej dedukcji i czyni powieść jeszcze bardziej atrakcyjną.
Polubiłam policjantów z Lipowa i styl pisania Katarzyny Puzyńskiej. Pozostałe części serii czekają już na półce. Chociaż czasu będzie teraz mniej na czytanie, bo po chorobie wracam jutro do pracy:(
niedziela, 6 listopada 2016
Katarzyna Puzyńska "Łaskun"
Jak to dobrze mieć status chorego w domu. Jestem zwolniona z weekendowych
zakupów, porządków i gotowania. Mogę legalnie leżeć w łóżku i czytać:)
No to machnęłam szybciutko kryminał:)
Zaczęłam chyba trochę głupio, bo od 6 części serii, ale jakoś tak wpadł mi w ręce akurat ten tom. Musiałam więc domyślać się wcześniejszych perypetii bohaterów, ale to nie przeszkadzało mi delektować się świętną fabułą książki.
Takie kryminały lubię; akcja wartka, intryga spójna logicznie. Postaci i wątków dużo, ale tak wszystko poprowadzone, że nie gubię się (patrz: Bonda), bo jedno wynika z drugiego a wszystko razem składa się w jedną całość. I gdy wydaje Ci się , że już wszystko wiesz, że zagadka rozwiązana, to i tak na koniec czeka jakiś smaczek, który dopełnia całość obrazu.
Autorka jest psychologiem, wykorzystuje więc swoją wiedzę w książce. Nie chcę zdradzać szczegółów, ale moim zdaniem ciekawie wplotła tematykę zaburzeń psychicznych do fabuły.
Klasyczny kryminał; wciąga od pierwszej strony i już do końca trudno się od niego oderwać. Zrobiłam sobie króciutką przerwę na napisanie tej notki i już wracam do czytania, bo teraz czeka na mnie "Utopce" Katarzyny Puzyńskiej:)
P.S. A łaskun wygląda tak:
zakupów, porządków i gotowania. Mogę legalnie leżeć w łóżku i czytać:)
No to machnęłam szybciutko kryminał:)
Zaczęłam chyba trochę głupio, bo od 6 części serii, ale jakoś tak wpadł mi w ręce akurat ten tom. Musiałam więc domyślać się wcześniejszych perypetii bohaterów, ale to nie przeszkadzało mi delektować się świętną fabułą książki.
Takie kryminały lubię; akcja wartka, intryga spójna logicznie. Postaci i wątków dużo, ale tak wszystko poprowadzone, że nie gubię się (patrz: Bonda), bo jedno wynika z drugiego a wszystko razem składa się w jedną całość. I gdy wydaje Ci się , że już wszystko wiesz, że zagadka rozwiązana, to i tak na koniec czeka jakiś smaczek, który dopełnia całość obrazu.
Autorka jest psychologiem, wykorzystuje więc swoją wiedzę w książce. Nie chcę zdradzać szczegółów, ale moim zdaniem ciekawie wplotła tematykę zaburzeń psychicznych do fabuły.
Klasyczny kryminał; wciąga od pierwszej strony i już do końca trudno się od niego oderwać. Zrobiłam sobie króciutką przerwę na napisanie tej notki i już wracam do czytania, bo teraz czeka na mnie "Utopce" Katarzyny Puzyńskiej:)
P.S. A łaskun wygląda tak:
piątek, 4 listopada 2016
"Pilch w sensie ścisłym"
Katarzyny Kubisiowskiej, książka
zamówiona kilka dni temu a dziś ją odebrałam.
Jerzy Pilch to jeden z pisarzy, którego bardzo cenię. Czytałam Jego Dzienniki, ale wiadomo, że pisarz inaczej kreuje sam własny wizerunek.
Biografia napisana przez Katarzynę Kubisiowską zapowiada się intrygująco, bo jej bohater po przeczytaniu książki przestał odzywać się do autorki. Chyba nie spodobała się:) Ja nie oczekuję żadnych pikantnych szczegółow z życia pisarza, aż tak ciekawska nie jestem. Interesuje mnie Pilch jako artysta, bo dla mnie jest on mistrzem słowa.
Bardzo ciekawy wywiad z K. Kubisiowską można obejrzeć w programie Katarzyny Janowskiej "Rezerwacja". Dyskusja dotyczy tego jak daleko może posunąć się biograf w ujawnianiu intymności, czy osoba tzw. publiczna ma prawo do prywatności, czy jednak musi się godzić na wystawienie na widok publiczny. Polecam program tutaj Rezerwacja. A swoją drogą, cieszę się , że pani K. Janowska po opuszczeniu TVP Kultura w wyniku "dobrej zmiany", znów ma swoje miejsce w mediach.
Zabieram się do czytania biografii Jerzego Pilcha...
zamówiona kilka dni temu a dziś ją odebrałam.
Jerzy Pilch to jeden z pisarzy, którego bardzo cenię. Czytałam Jego Dzienniki, ale wiadomo, że pisarz inaczej kreuje sam własny wizerunek.
Biografia napisana przez Katarzynę Kubisiowską zapowiada się intrygująco, bo jej bohater po przeczytaniu książki przestał odzywać się do autorki. Chyba nie spodobała się:) Ja nie oczekuję żadnych pikantnych szczegółow z życia pisarza, aż tak ciekawska nie jestem. Interesuje mnie Pilch jako artysta, bo dla mnie jest on mistrzem słowa.
Bardzo ciekawy wywiad z K. Kubisiowską można obejrzeć w programie Katarzyny Janowskiej "Rezerwacja". Dyskusja dotyczy tego jak daleko może posunąć się biograf w ujawnianiu intymności, czy osoba tzw. publiczna ma prawo do prywatności, czy jednak musi się godzić na wystawienie na widok publiczny. Polecam program tutaj Rezerwacja. A swoją drogą, cieszę się , że pani K. Janowska po opuszczeniu TVP Kultura w wyniku "dobrej zmiany", znów ma swoje miejsce w mediach.
Zabieram się do czytania biografii Jerzego Pilcha...
czwartek, 3 listopada 2016
Katarzyna Bonda i jej najnowsza powieść "Lampiony"
miały umilić mi czas choroby i dostarczyć rozrywki podczas przymusowego leżenia w łóżku. Nie łudziłam się, że będzie to rozrywka na wysokim poziomie, bo każda część tetralogii o profilerce Saszy Załuskiej wydawała mi się słaba. Polubiłam Katarzynę Bondę za jej kryminały z Hubertem Meyerem w roli głównej. Niestety, ale przygody rudowłosej Saszy nie są już tak ciekawe.
Mimo tego, z ciekawości sięgnęłam po kolejny tom, sugerując się reklamą i faktem, że akcja toczy się w moim mieście - Łodzi.
"Lampiony" rozczarowały mnie bardzo, znudziły, tak że ledwo dobrnęłam do końca, prześlizgując sie po kartkach, bo właściwie nie interesowało mnie zakończenie nudnej fabuły.
Słynna profilerka Sasza, stała się postacią nijaką, nie wnoszącą nic do śledztwa, właściwie nie wiem po co pętała się po Łodzi? Pisarka nieco prześlizgnęła sie po życiu prywatnym Saszy, ale tak powierzchownie, że nic nowego czytelnik się nie dowie. Nie wiem po co ta postać jest wprowadzona do fabuły, można ją wyciąć i książka nic nie straci.
Może choroba mnie zamroczyła, ale nie umiałabym powiedzieć o czym ta książka jest. Wymieszane jest tak wiele wątków, często niespójnych lub prowadzących donikąd, że już w połowie książki nie chciało mi się analizować "kto z kim , za ile i po co". Trudno powiedzieć, że jest to kryminał, bardziej powieść łotrzykowska, trochę przypominająca "Złego" Tyrmanda. Męczyła ale i śmieszyła mnie mnogość postaci o pseudonimach i przygodach gdzieś z obszarów Niziurskiego.
Intrygi i pomysł na płonącą Łódź, z domieszką wizji apokaliptycznej nie przekonał mnie. Mam wrażenie, że autorka chciała wpleść jak najwięcej wątków, by uczynić powieść atrakcyjną a fabułę wartką. Wykorzystała nawet gorący temat ISIS i emigrantów. Tego wszystkiego jednak jest za dużo, brak jest spójności i chyba też sensu.
Główną bohaterką powieści jest... Łódź. Trzeba przyznać, że autorka zrobiła doskonały reaserch. Świetnie przygotowała się z topografii miasta, sypała słownictwem, które Wikipedia podaje jako gwarę łódzką, operowała lokalnymi nazwami, typu Pietryna, Limanka, Abramka, no i oczywiście Stajnia Jednorożców. Jestem łodzianką, ale rzadko słyszę słownictwo jakim rozmawiają bohaterowie książki. Nigdy nie mówię, że idę na Pietrynę, bo to brzmiałoby śmiesznie. W moim odczuciu, próba scharakteryzowania Łodzi wypadła groteskowo.
Ale też cieszę się, że wreszcie nie mówi sie wyłącznie o łódzkich menelach, chociaż nie brakuje ich w książce. Jest też trochę o historii getta łodzkiego, o miejscach i wydarzeniach zwiazanych z kulturą i sztuką, a w tramwajach młodzież czyta książki!!! Tak, tak, Łódź to nie tylko bieda, pijaństwo i menelstwo. Za to dziękuje pani Bondzie:)
Przeczytam oczywiście nastepną część Czterech Żywiołów, bo warto mieć pogląd na całość "dzieła", ale nie wiążę już nadziei, że mnie porwie i zachwyci.
niedziela, 2 października 2016
Może to kryzys wieku średniego?
Jeśli nie wiesz czego chcesz to masz czego nie chcesz.
A ja właśnie ostatnio nie wiem czego chcę. Życie straciło swoje barwy, nic nie sprawia mi radości. Wszystko stało się takie powtarzalne, przewidywalne...
Książki mnie nudzą, każda wydaje mi się miałka, bez wartości. Mam wrażenie, że już nic nowego w nich nie mogę dla siebie odnależć, że wszystko już w takiej, czy innej formie było. Może jeszcze tylko muzyka mnie troche kręci. Słucham bluesa i to daje mi jeszcze trochę energii.
I na dodatek, moja córka skończyła 18 lat. Jest to powód do radości i dumy. Ale jak ja się czuję staro!!!
Obejrzałam "Moje córki krowy" i utwierdziłam sie w swojej depresji, życie jest
tak krótkie, a koniec zawsze tragiczny.
Może to jest taki moment w życiu, kiedy trzeba na nowo wyznaczyć sobie cele, wartości, określić nowe plany?
wtorek, 16 sierpnia 2016
Koniec lata już bliski
Niestety, urlop się skończył, nie ma już co liczyć na "długie weekendy". Pora wracać do codzienności.
Pogoda w Tatrach była "zmienna", ale nie chcę narzekać. Nie nudziliśmy się, nawet jak padał deszcz, to jak zwykle mieliśmy jakiś plan awaryjny.
Dla naszej suni Lili to były pierwsze wakacje, a my przekonaliśmy się, jak dużym ograniczeniem jest pies w górach. Na szlak wejść nie można, bo wszędzie TPN. Wstęp psy mają tylko do Doliny Chochołowskiej, z czego oczywiście skorzystaliśmy.
Odwiedziliśmy też Pieniny i Zalew Czorsztyński. Pływanie po Zalewie, między zamkami w Niedzicy i w Czorsztynie - cudowne.
Pogoda jest mało letnia, zrobiło się jakoś tak jesienne. Cóż, żal...
Pogoda w Tatrach była "zmienna", ale nie chcę narzekać. Nie nudziliśmy się, nawet jak padał deszcz, to jak zwykle mieliśmy jakiś plan awaryjny.
Dla naszej suni Lili to były pierwsze wakacje, a my przekonaliśmy się, jak dużym ograniczeniem jest pies w górach. Na szlak wejść nie można, bo wszędzie TPN. Wstęp psy mają tylko do Doliny Chochołowskiej, z czego oczywiście skorzystaliśmy.
Odwiedziliśmy też Pieniny i Zalew Czorsztyński. Pływanie po Zalewie, między zamkami w Niedzicy i w Czorsztynie - cudowne.
Pogoda jest mało letnia, zrobiło się jakoś tak jesienne. Cóż, żal...
poniedziałek, 25 lipca 2016
Subskrybuj:
Posty (Atom)













































